ok
Napisał:
Samuel
Są czasem takie dni że nie wiem czy to wszystko ma sens, taki realny. Boję się myśleć o tym co w jakimś stopniu straciło dla mnie sens. Serce mnie boli, pęka, rozrywa się na milion kawałków, nie wiem które z nich naprawdę do kogoś należą. Jest dla wszystkich. Czy tak bardzo jestem zazdrosny?. Jestem zazdrosny jak cholera. Nie lubię jak innym wiedzie się lepiej, tak mam. Nie powinienem - wiem, ale czy nie każdy tak ma (?). Nie mogę odnaleźć siebie w tym natłoku emocji. Boli mnie brzuch jak cholera od samej myśli o dyplomie, nad tym że trzeba będzie coś wymyślić. Trzeba będzie się wysilić. Tak mało od siebie wymagam. Słowa, słowa na nich wszytko się kończy. Boli mnie to wszystko. Wracam do domu w styczniu, zyskuje maxymalnie, a teraz mam mniej, tracę, to boli. Zastanawiam się po co mi to było, mogłem tu zostać, wzrastać, podlewany potrzebnymi słowami i uczuciem ''jesteś potrzebny'', ''jesteś ważny''. Każdy z nas chcę czasem poczuć się na równi z kimś, poczuć taki sam - potrzebny. Brakuje mi propsu. To dziwne jak człowiek potrafi uzależnić. Brakuje mi tchu (...) nie umiem krzyczeć. Nie wiem co mam myśleć czuje że to ja wylewam swoje emocje, kiedy ktoś milczy. Czasem stojąc obok nie wiem czy jestem naprawdę dla kogoś ważny.
Subskrybuj:
Posty (Atom)